Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 grudnia 2015

pasztet pieczarkowy, na Sylwestra

Święta się skończyły, potrawy świąteczne na wykończeniu, i całe szczęście, bo mój organizm już dłużej tego rytmu mógłby nie wytrzymać; śniadanie, po nim kawa, obowiązkowo z kawałkiem ciasta, a jakże, które po chwili trzeba przegryźć czymś pikantniejszym... no a potem goście, i jak tu z nimi nie wypić kawy z kawałkiem.. no właśnie, czego? Może tym razem sernika, bo przecież makowiec już był, po śniadaniu. I tak dni świąteczne mijają.. minęły.
Czas pomyśleć o menu sylwestrowym, czyli przekąskach, pasztetach i sałatkach, kanapeczkach, bigosie i zimnym bufecie.
Dzisiaj przypomnienie przepisu na doskonały pasztet pieczarkowy, lekki, łatwy, szybki, a do tego tani, idealny na okazje takie jak Sylwester.













Składniki:

około 1/2 kg pieczarek
1 łyżka masła, bardzo zimnego
4 jajka, żółtka i białka osobno, białka ubite na sztywną pianę
3 łyżki oleju
4 cebule, pokrojone w drobną kosteczkę
3 bułeczki - opcjonalnie, ja pominęłam
1/2 kubka mleka - opcjonalnie - do namoczenia bułek, jeżeli nie użyjecie bułek, pomińcie
1/2 + 1/4 ( do posypania pasztetu z wierzchu ) kubka bułki tartej dobrej jakości - najlepiej zrobić ją samodzielnie; ja kupiłam, w dobrej piekarni
pęczek natki pietruszki, posiekanej
sól, pieprz, majeranek






Jak zrobiłam:

1.   Na patelni rozgrzałam olej i usmażyłam na nim cebulę na lekko złoty kolor.

2.   Umyte i osuszone pieczarki starłam na tarce o grubych oczkach.
Wrzuciłam na patelnię i smażyłam, mieszając, aż odparowały wodę, około 15 minut. Trzeba uważać, żeby nie przypalić.

3.  Jeżeli w pasztecie ma być bułka, teraz trzeba ją dodać, po uprzednim namoczeniu w mleku i odciśnięciu. Ja ograniczyłam się do bułki tartej, dodałam trochę ponad 1/2 kubka. Jeżeli masa jest zbyt wilgotna można dodać więcej. Wymieszałam.

4.   Żółtka wymieszałam z przyprawami i posiekaną natką pietruszki dodałam do masy. Białka ubite na sztywną pianę ( najlepiej z odrobiną soli ) wmieszałam delikatnie w całość. 

5.   Małą formę keksówkę wyłożyłam papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzałam do 190'C. Masę wyłożyłam do formy, wyrównałam, posypałam z wierzchu bułką tartą i startym na wiórki masłem.
Piekłam 45 minut, aż pasztet był złocisty na wierzchu.





piątek, 11 grudnia 2015

babka ziemniaczana z grzybami leśnymi, na Święta

Menu świąteczne składa się z potraw zupełnie innych niż te, które jadam na co dzień. Rzadko gości u mnie kapusta kiszona czy smażony karp, nie mówiąc o grzybach, maku czy białej fasoli. Mój system trawienny walczy i broni się dzielnie, a pomagają mu w tym dodatki, które łagodzą skutki oddziaływania składników potraw świątecznych.
Tak więc, niezbędne jest na stole świątecznym pieczywo, chleb czy bułeczki, albo babka ziemniaczana. Tę ostatnią tak lubię, że z kolei inne potrawy nie są mi już potrzebne.
Przepis na babkę ziemniaczaną z grzybami leśnymi już zamieściłam w zeszłym roku, dzisiaj odświeżone przypomnienie.






Składniki:

1kg ugotowanych ziemniaków 
700g grzybów ( świeżych albo suszonych, namoczonych )
2 jajka
1 cebula pokrojona w drobną kosteczkę 
2 łyżki startej bryndzy ( nie wędzonej) albo parmezanu
3 duże łyżki mąki
sól, pieprz
2 łyżki masła







Jak zrobiłam:

1.   Grzyby suszone zalałam letnią wodą i moczyłam przez około 1 godzinę, aż napęczniały. Potem gotowałam przez 15 - 20 minut, odsączyłam z grubsza.

2.   Na patelni, na 1 łyżce masła, podsmażyłam cebulę na złoty kolor. Dodałam grzyby ( jeżeli kapelusze są bardzo duże, trzeba je pokroić na mniejsze kawałki ) i podsmażyłam krótko, wbiłam jajko i ser, doprawiłam solą i pieprzem, wymieszałam i odstawiłam do wystygnięcia.

3.   Ugotowane i wystudzone ziemniaki przecisnęłam przez praskę. Wymieszałam z bardzo miękkim masłem i 1 jajkiem, doprawiłam solą. Dodałam 3 łyżki mąki, wyrobiłam szybko ciasto. Szeroką, ale krótką keksówkę wyłożyłam papierem do pieczenia.
Ułożyłam warstwę ziemniaków na spodzie, na niej warstwę grzybów, przykryłam warstwą ziemniaków. Wierzch posmarowałam łyżką roztopionego masła.

4.   Piekłam w 180'C przez około 50 - 55 minut, aż wierzch zrobił się złocisty i rumiany. 





wtorek, 30 grudnia 2014

babka ziemniaczana z farszem grzybowym

To mój pomysł na sylwestrowy wieczór, babka ziemniaczana z farszem grzybowym, która będzie doskonała do kapusty, bigosu, czy barszczu. Można ją podpiec tuż przed podaniem, a taka gorąca, prosto z piekarnika, bez żadnych dodatków, a tylko z kieliszkiem wytrawnego wina też będzie znakomita w ten długi wieczór.

Ziemniaki do babki najlepiej ugotować już poprzedniego dnia, a grzyby do farszu powinny być świeże, ale ja użyłam suszonych i mam wrażenie, że farsz jest jeszcze lepszy.



 
   



Składniki:

1kg ugotowanych ziemniaków 
700g grzybów ( świeżych albo suszonych, namoczonych )
2 jajka
1 cebula pokrojona w drobną kosteczkę 
2 łyżki startej bryndzy ( nie wędzonej) albo parmezanu
3 duże łyżki mąki
sól, pieprz
2 łyżki masła





Jak zrobiłam:

1.   Grzyby suszone zalałam letnią wodą i moczyłam przez około 1 godzinę, aż napęczniały. Potem gotowałam przez 15 - 20 minut, odsączyłam z grubsza.

2.   Na patelni, na 1 łyżce masła, podsmażyłam cebulę na złoty kolor. Dodałam grzyby ( jeżeli kapelusze są bardzo duże, trzeba je pokroić na mniejsze kawałki ) i podsmażyłam krótko, wbiłam jajko i ser, doprawiłam solą i pieprzem, wymieszałam i odstawiłam do wystygnięcia.

3.   Ugotowane i wystudzone ziemniaki przecisnęłam przez praskę. Wymieszałam z bardzo miękkim masłem i 1 jajkiem, doprawiłam solą. Dodałam 3 łyżki mąki, wyrobiłam szybko ciasto. Szeroką, ale krótką keksówkę wyłożyłam papierem do pieczenia.
Ułożyłam warstwę ziemniaków na spodzie, na niej warstwę grzybów, przykryłam warstwą ziemniaków. Wierzch posmarowałam łyżką roztopionego masła.

4.   Piekłam w 180'C przez około 50 - 55 minut, aż wierzch zrobił się złocisty i rumiany. 




środa, 10 września 2014

dynie nadziewane kaszą gryczaną, grzybami i pieczonymi pomidorami

Nie będę się rozpisywała o walorach dyń, ich pięknej barwie i niesamowitym smaku. Jedni je lubią, inni, często z powodu przykrych doświadczeń z dzieciństwa, najczęściej mdłej zupy dyniowej, zdecydowanie nie cierpią. Tych drugich najczęściej udaje mi się przeciągnąć na stronę wielbicieli dyń na warsztatach, na których je odczarowujemy.
Tak będzie na dzisiejszych warsztatach w Spot; zrobimy dynię na wytrawnie i na słodko.
Pieczone dynie z kaszą gryczaną są nie tylko piękne, ale wyjątkowo wyszukane w smaku. Kaszę, to dla tych, którzy jej nie lubią, można zastąpić ryżem. Dodatki do nadzienia też można zmieniać, w zależności od upodobań czy zawartości lodówki w danym momencie.
Co do dyni na słodko, to tarta którą upieczemy znika na wszystkich eventach kulinarnych w pierwszej kolejności, a po sezonie dyniowym nie mogę się uwolnić od jej wielbicieli, pytających, kiedy upiekę tartę dyniową.
Wróćmy jednak do pieczonych dyń. Najlepiej jest użyć małych, które po przekrojeniu dają zgrabne kształtne połówki, takie na jedną porcję dla jednej osoby.






   
Składniki:


2 dynie, najlepiej małe

duża cebula pokrojona w kostkę
200g grzybów, najlepiej leśnych ( pieczarki też mogą być) - ja użyłam podgrzybków, umytych i pokrojonych w plasterki
200g kaszy gryczanej
oliwa do smażenia i pieczenia dyń
odrobina masła
garść pomidorków daktylowych albo koktajlowych, przekrojonych na pół
natka pietruszki, drobno posiekana








Jak zrobiłam:

1.   Rozgrzałam piekarnik do 200'C. Umyte dynie przekroiłam na pół, wydrążyłam, ułożyłam na blaszce do pieczenia. Środki posmarowałam oliwą, posoliłam i lekko popieprzyłam. Wstawiłam blaszkę do piekarnika i piekłam, aż miąższ był w miarę miękki, czyli około 20 minut. Najlepiej nakłuwać widelcem w trakcie pieczenia i sprawdzać.

2.   Ugotowałam kaszę gryczaną; nie będę opisywała sposobu gotowania kaszy, ja zwykle korzystam z opisu na opakowaniu.

3.   Na patelni rozgrzałam oliwę i zeszkliłam cebulę. Potem dodałam  grzyby, smażyłam aż były miękkie, dodałam łyżkę masła i jeszcze smażyłam aż sos się zredukował. Doprawiłam solą i pieprzem.

4.   Na blaszce ułożyłam połówki pomidorków, skropiłam oliwą i piekłam w piekarniku w 190'C aż były przypieczone - około 20 minut. 
 
Wszystkie składniki wymieszałam, dodałam przyprawy i trochę pietruszki. Nadzienie nałożyłam do połówek dyni, lekko z wierzchu skropiłam oliwą i wstawiłam do piekarnika na kolejne 15 minut, żeby wszystko razem się zapiekło i przegryzło.














Doskonałe danie, które pozornie jest pracochłonne, bo grzyby, kasza, dynia..ale to tylko kwestia prostej obróbki kilku składników, a potem połączenia ich.
Co do dyni, zdecydowanie miąższ jest częścią potrawy, ale najczęściej skórka jest również jadalna, przyjemnie przypieczona.





sobota, 10 maja 2014

wegański pasztet z soczewicy

Bardzo lubię kuchnię wegańską, chociaż sama weganką nie jestem - może, jeszcze nie..
Podoba mi się w niej bogactwo aromatów i przypraw, a także wykorzystanie nieprzetworzonych składników, zastąpienie masła i jajek sokami owocowymi, czy siemieniem lnianym, które powodują, że całość ma zupełnie nową jakość smakową.
Mam w tej kuchni również ogromne pole do popisu w użyciu naszych rodzimych kasz, a za nimi, w tradycyjnym wydaniu nie przepadam; w daniach wegańskich, uważam, są rewelacyjne.
Jakiś czas temu zachwyciłam się burgerami buraczanymi. Dzisiaj czas na pasztet z soczewicy z odrobiną mięty, ponownie według Marty z Jadłonomii.
Pasztet na ciepło do sałaty, na zimno na śniadanie, a także na lunch.







Składniki:

2 kubki zielonej albo brązowej soczewicy
2 kubki orzechów laskowych całych albo około 1 1/2 kubka mielonych
1 kubek suchej kaszy jaglanej
100ml oleju słonecznikowego - plus kilka łyżek oleju do posmarowania formy
20g grzybów suszonych, kilka godzin wcześniej namoczonych
2 duże cebule
1 pietruszka
1 marchewka
2 -3 liżcie laurowe

mnóstwo przypraw:
1/2 łyżki tymianku
1/2 łyżki majeranku
1 łyżeczka cząbru
1 łyżeczka ziela angielskiego (w kulkach)
1 łyżeczka lubczyku
1/2 łyżeczki imbiru
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
sól, pieprz 





Jak zrobiłam:

1.    Wypłukaną soczewicę zalałam wodą i gotowałam aż była miękka, przez około 30 minut. Kaszę zalaną suszonymi grzybami z wodą i dodatkowo 1 kubkiem wody gotowałam przez około 20 minut, aż kasza wchłonęła całą wodę.

2.   Orzechy laskowe należy zmielić - w młynku albo blenderze (ja użyłam mielonych); dwie łyżki orzechów zostawiłam do wysypania formy.

3.   Pokrojoną w kostkę cebulę i starte na tarce warzywa smażyłam na kilku łyżkach oleju,na bardzo wolnym ogniu, około 10 minut, z liściem laurowym i zielem angielskim, aż się stały złociste; potem wyjęłam przyprawy i wyrzuciłam.  

4.   W dużej misce zmiksowałam blenderem wystudzoną soczewicę, kaszę, orzechy, usmażone warzywa i wszystkie pozostałe składniki na gładką masę. Można zostawić cząstki soczewicy, jest to nawet wskazane. Doprawiłam solą i pieprzem i jeszcze raz dobrze wymieszałam.

5.   Piekarnik rozgrzałam do 200'C. Naczynie do zapiekania wysmarowałam olejem i wysypałam orzechami.
Przełożyłam masę i wyrównałam wierzch. Zapiekałam przez 30 minut, aż wierzch był złocisty. Posypałam listkami mięty, które świetnie podnoszą smak pasztetu.




Rady:
  • najlepiej, jezeli masa nie jest za wysoka; lepiej podzielić ją na dwa naczynia 
  • pasztet  najlepiej kroi się następnego dnia; można go ponownie podgrzać, wtedy przykryć folią, żeby nie wysechł




Do pasztetu można zrobić dowolny sos; mój ulubiony to przecier pomidorowy podgrzany z chrzanem i żurawiną, doprawiony lekko solą, do smaku. Całość doskonała! 

niedziela, 13 kwietnia 2014

risotto, czy raczej pęczotto na wywarze grzybowym, ze świeżym szpinakiem i serem

Risotto nie należy do moich ulubionych potraw, ponieważ nie przepadam za ryżem.
Ryż można zastąpić kaszą, a tę bardzo lubię; efekt będzie doskonały. Smakuje wspaniale, a do tego kasza jest przyjemnie twarda i sprężysta, oczywiście pod warunkiem, że nie przesadzimy a czasem gotowania.
Wywar z suszonych grzybów doskonale podnosi smak pęczotto, a świeży szpinak nadaje mu lekką, wiosenno - letnią nutę.





Składniki:

200g kaszy pęczak
500ml bulionu warzywnego
200g wywaru grzybowego - nagotowanego na garści grzybów suszonych
1 duża cebula
1 duży ząbek czosnku
50 - 60ml białego wina wytrawnego
150g liści świeżego młodego szpinaku
garść orzechów włoskich
50g twardego sera koziego (jeżeli nie lubicie, może być owczy albo krowi)
świeżo mielony pieprz






Jak zrobiłam:

1.   Pokrojoną w kostkę cebulę i posiekany ząbek czosnku podsmażyłam na mocno złocisty kolor na oliwie. Wsypałam kaszę. Zalałam winem i podgrzewałam aż płyn odparował. 

2.   Kiedy wino odparowało, dodałam chochlę bulionu. Podgrzewałam, aż kasza go wchłonęła. Dodałam kolejną chochlę, znowu poczekałam. Powtarzałam tę czynność, aż zużyłam cały bulion warzywny i wywar grzybowy.

3.   Kiedy kasza była już miękka, ale lekko al dente - cały proces trwa około 20 minut - dodałam pokrojone grzyby z wywaru i listki szpinaku. Wymieszałam.

4.   Tuż przed podaniem posypałam obficie startym serem i pieprzem.







Pęczotto smakuje bardzo dobrze; wyraźnie wyczuwalny jest aromat wina i grzybów. Ser koniecznie trzeba dodać, wprowadza ciekawą nową nutę. No i szpinak..doskonała kompozycja smaków.
Zamiast posiekanych grzybów można tuż przed podaniem wrzucić garść pomidorków koktajlowych przekrojonych na połówki; nadadzą potrawie jeszcze bardziej wiosenny charakter.




poniedziałek, 30 grudnia 2013

kulebiak z kapustą i maślakiem sitarzem na Sylwestra i nie tylko

Do kulebiaka przymierzałam się już od dawna. Toteż kiedy zobaczyłam u Rafała na blogu Old White Table kulebiaka jak się patrzy, wiedziałam, że czas na najwyższy zabrać się za niego.
Nie tylko jest efektowny, ale bardzo łatwy no i, przede wszystkim, doskonały.
Co więcej, w wieczór sylwestrowy świetnie się sprawdzi i zachwyci towarzystwo, a dzięki wyjątkowej urodzie będzie prawdziwą ozdobą stołu.






Składniki:

1 opakowanie mrożonego ciasta francuskiego
około 700g kapusty kiszonej
garść grzybów suszonych - ja miałam maślaki - doskonałe; jeżeli nie macie suszonych, chociaż te są najlepsze, pieczarki też mogą być
2 cebule pokrojone w kostkę
1 łyżeczka kminku (opcjonalnie - ja lubię)
kilkanaście śliwek suszonych
oliwa, masło
sól, pieprz
1 jajko rozbełtane do posmarowania wierzchu ciasta





Jak zrobiłam :

1.   Rozmroziłam ciasto francuskie.

2.   W garnuszku zalałam grzyby letnią wodą i moczyłam w przez 40 - 60 minut. Po tym czasie gotowałam je w tej samej wodzie na bardzo małym ogniu przez 15 - 20 minut. Zdjęłam z ognia i kiedy były już letnie, pokroiłam w paseczki, wywar zostawiłam.  

3.   W średnim garnku na odrobinie oliwy podsmażyłam cebulę. Dodałam łyżkę masła, wrzuciłam odsączoną kapustę kiszoną i gotowałam pod przykryciem na małym ogniu przez 15 minut, mieszając od czasu do czasu. 

4.   Dodałam kminek, pokrojone śliwki i grzyby razem z wywarem, zamieszałam i gotowałam przez kolejne 15 - 20 minut, aż kapusta była zupełnie miękka. Teraz trzeba mieszać częściej, bo zaczyna przywierać do spodu garnka. Pod koniec doprawiłam solą i pieprzem. Odstawiłam do wystudzenia.






5.   Ciasto lekko rozwałkowałam - utrzymując kształt prostokąta. Podzieliłam go na dwie części, po środku jednej z nich rozłożyłam kapustę, przykryłam drugim prostokątem, zlepiłam dokładnie brzegi, na wierzchu ostrym nożem zrobiłam kratkę - to tak sobie, nie jest konieczna.
Wierzch kulebiaka posmarowałam jajkiem.

6.   Piekarnik rozgrzałam do 180'C i piekłam ciasto przez około 25 minut, aż się zrumieniło z wierzchu.


  


Kulebiak jest doskonały na ciepło; maślane ciasto francuskie dobrze łączy się z kapustą z grzybami. Jest równie dobry następnego dnia, na zimno.
Można go spokojnie przygotować już dzisiaj, przechować w chłodnym miejscu zawijając w folię spożywczą. Na jutrzejszy wieczór i noc będzie doskonały do barszczu czy wina.




czwartek, 19 grudnia 2013

krucha tarta z kapustą ze śliwkami do barszczu

Robienie zdjęć o tej porze roku, jeżeli nie jest się za pan brat ze sztucznym oświetleniem, jest nie lada wyzwaniem o tej porze roku.
Jest magicznie, czarownie, zmrok zapada wcześnie, ale jak się okazuje trzeba za to zapłacić pewną cenę, a są nią trudności ze złapaniem przyzwoitego dziennego światła.
Może już czas opanować umiejętność robienia zdjęć z użyciem lamp? Bart, co sądzisz?

Zdjęcia zdjęciami, a Święta za moment.
Tarta z kapustą to doskonała alternatywa dla pasztecików, uszek czy wszelkich innych dodatków do barszczu. Święta bez barszczu? Bez pierogów? Nie, z pewnością nie. A może tym razem z tartą z kapustą ze śliwkami?
Dlaczego nie z grzybami? A dlaczego nie? Będzie równie doskonała.






Składniki:

kruche ciasto:
na formę 24cm


250g mąki
150g zimnego masła pokrojonego w kostki
1 łyżeczka soli

1 jajko - do posmarowania paseczków ciasta przed pieczeniem
tymianek do posypania

nadzienie:

około 1/2kg kapusty kiszonej
3-4 łyżki oliwy
3 łyżki masła
2 średnie cebule, obrane, pokrojone w kostkę
1 łyżeczka kminku
spora garść śliwek suszonych, miękkich, słodkich
sól, pieprz
ewentualnie grzyby suszone
opcjonalnie 1/2 kubka białego wina





Jak zrobiłam:

ciasto:

Wszystkie składniki połączyłam i szybko zagniotłam ciasto. Zawinęłam je w folię i włożyłam do lodówki na godzinę.






kapusta:

1.   W średnim garnku roztopiłam oliwę i masło, skarmelizowałam cebulę.

2.   Pokroiłam kapustę na mniejsze kawałeczki, odsączyłam i wrzuciłam do garnka, na cebulę. Po około 10 minutach dodałam ziarenka kminku. Dusiłam przez jeszcze około 1/2 godziny, aż była zupełnie miękka.

3.   Dodałam śliwki, wymieszałam i chwilę dusiłam. Teraz można dodać wino. Doprawiłam solą i pieprzem do smaku.






Jeżeli chcecie zrobić kapustę z grzybami, trzeba je namoczyć w letniej wodzie przez godzinę, pokroić w paseczki i dodać do kapusty, z odrobiną wody po namaczaniu zaraz po kminku. 

Gotową kapustę odstawiłam, żeby wystygła.




4.   Formę do tarty wyłożyłam papierem. Rozwałkowałam 2/3 ciasta, resztę włożyłam do lodówki. Rozwałkowane ciasto przeniosłam na wałku na spód blaszki. Wylepiłam dokładnie palcami, nakłułam w kilku miejscach. Piekarnik rozgrzałam do 180;C i podpiekłam spód przez 20 minut, aż był lekko złotawy.

5.   Kapustę wyłożyłam na spód. Pozostałe ciasto rozwałkowałam i pocięłam na grube paseczki. Ułożyłam je w kratkę na kapuście. Posmarowałam roztrzepanym jajkiem i posypałam tymiankiem. Piekłam przez około 25 minut, aż ciasto było złotawe i przyrumienione. 





środa, 2 października 2013

podgrzybki z kapustą w naleśnikach

i bieganie nad morzem i nie tylko...

Ostatnie dni spędziłam nad morzem. Był to relaksujący, słoneczny i bardzo sportowy weekend.
Biegałam za wszystkie czasy! Na plaży, po twardym i ubitym piasku i poboczem drogi, obserwując szaleńczą jazdę kierowców, bez respektu dla biegacza.
Lubię drogę powrotną jesienną porą, ponieważ pobocza zastawione są straganami oferującymi dary lasu. Kupuję na nich kurki, czasami miód, jagody, i cieszę wzrok podgrzybkami, prawdziwkami i maślakami.
Tego roku miałam ogromną ochotę na makaron z kurkami, ale po kurkach ani śladu. Na szczęście udało mi się upolować piękne podgrzybki, zwane również czarnymi łebkami. Udało, bo było tylko dwóch grzybiarzy.
Podgrzybki okazały się aromatyczne i pachnące, a z kapustą stworzyły duet doskonały.
Wykorzystałam wczorajszy przepis na naleśniki gryczane, które idealnie pasują do grzybów.




Naleśniki:


Nadzienie:

200g świeżych grzybów, ja użyłam podgrzybków, ale mogą być każde inne grzyby leśne; pieczarki zimą też się sprawdzą
1 duża cebula
1/4 średniej główki kapusty włoskiej
ser typu camembert - skorzystałam z oferty specjalnej w Lidlu - ser francuski, miał rewelacyjną cenę i był doskonały
sól, pieprz 






Jak zrobiłam:


nadzienie:

1.   Na patelni rozgrzałam 2 łyżki masła. Cebulę pokrojoną w piórka lekko podsmażyłam.

2.   Umyte, osuszone i pokrojone wzdłuż podgrzybki podsmażyłam razem z cebulą. Przyprawiłam solą i pieprzem.

3.   Na drugiej patelni rozgrzałam dwie łyżki oleju. Wrzuciłam pokrojoną w cieniutkie paseczki kapustę włoską. Podsmażałam na małym ogniu, aż zmiękła. Doprawiłam solą i pieprzem.






całość:

1.   Po środku usmażonego naleśnika gryczanego położyłam kilka plasterków sera camembert, na nich podsmażoną kapustę, a na wierzchu grzyby. Brzegi naleśników zagięłam do środka.

2.   Na patelni rozgrzałam kilka kropel oliwy. Ułożyłam na niej złożone naleśniki. Podgrzewałam delikatnie na bardzo małym ogniu.





Naleśniki gryczane są doskonałe na zimno i na ciepło.
Dobre na lunch i kolację, mogą być przystawką i daniem głównym. Wystarczy do nich podać sałatę i dobre wino, pyszne danie gotowe.





poniedziałek, 5 sierpnia 2013

kurki na kremie serowym

Sezon kurkowy się zaczął. Jest w kurkach coś magicznego, działają na każdego. Wystarczy hasło' tarta z kurkami', czy 'makaron z kurkami', a wszyscy uznajemy, że to musi być coś pysznego.
Pod koniec sezonu grzybowego, wydaje się, że grzybów mamy dosyć; ale nic podobnego. Przychodzi kolejne lato i znowu na widok żółtych maleństw w koszykach krew szybciej krąży.
W tym roku w lasach susza, a grzyby tego nie lubią. Tym bardziej kurki są pożądane i poszukiwane.
Kiedy więc zobaczyłam na ryneczku pana z koszyczkiem, nie wahałam się ani chwili.
Tarty rustykalnej z kurkami jeszcze nie robiłam, a na kremie z serów tym bardziej.





Galette z kurkami na kremie ze śmietankowego serka Almette


Składniki:

ciasto:

1 i 1/4 kubka mąki
1/4 łyżeczka soli
120g zimnego masła pokrojonego na kawałki
1/4 kubka jogurtu greckiego
2 łyżeczki soku z cytryny
1/4 kubka zimnej wody

żółtko rozbełtane do posmarowania brzegu tarty




nadzienie:

spore opakowanie kurek

opakowanie serka śmietankowego Almette
około 100g mascrpone
2 łyżki kremówki
kilka łyżek startego sera gruyere






Jak zrobiłam:

ciasto:

1.   Mąkę z solą wymieszałam z masłem pokrojonym w kawałeczki.

2.   Jogurt połączyłam z sokiem z cytryny i wodą.

3.   Szybko wyrobiłam ciasto. Zawinęłam je w folię i włożyłam do lodówki na pół godziny.


kurki:

1.   Oczyściłam, a większe podzieliłam na mniejsze części. Na oliwie podsmażyłam cebulę.

2.   Kiedy cebula była już przyrumieniona, wrzuciłam kurki i smażyłam krótko, tylko do momentu kiedy woda odparowała. Nie można ich przesmażyć, bo będą się jeszcze piekły w piekarniku.

3.   Doprawiłam solą i pieprzem. Odstawiłam na bok.


krem:

Połączyłam opakowanie serka Almette z pozostałymi serami. Masa powinna być dobrze wymieszana i puszysta.






całość:

1.   Ciasto wyjęłam z lodówki i rozwałkowałam na placek o średnicy około 35cm.

2.   Blaszkę wyłożyłam papierem do pieczenia. Przełożyłam na nią placek ciasta. 

3.   Na spód wyłożyłam krem serowy, zostawiając 5 centymetrowy margines i równo rozprowadziłam. Na krem wyłożyłam kurki i rozłożyłam na całej powierzchni kremu. Brzeg ciasta zagięłam do środka, częściowo przykrywając kurki. Posmarowałam rozbełtanym żółtkiem.

4.   Piekarnik rozgrzałam do 180'C wstawiłam galette. Piekłam przez około 35minut, aż brzeg nabrał złocistego koloru.







Kurki spisały się w tej formie ciasta doskonale; nie wysuszyły się, wręcz przeciwnie, były aromatyczne i przyjemnie chrupiące. A wszystko to dzięki kremowi z serka Almette, który utrzymał kremową wilgotność ciasta w trakcie pieczenia; smak kurek i serów to dobrze grające połączenie.