wtorek, 9 lutego 2021

Burgery z buraka i jaglanki wegańskie

Burgery buraczane już kiedyś robiłam, wszyscy je pokochali. Dzisiejsze są nieco zmienione, ulepszone, lepiej doprawione, o ciekawszej konsystencji i składzie. Nie są trudne, przygotowanie jest w miarę proste, trzeba jednak opanować gotowanie kaszy jaglanej. Wiem, że jest wiele osób, dla których ugotowanie kaszy to wyzwanie, rozumiem to, bo trochę czasu mi zajęło zdobycie tej umiejętności, tym bardziej, że nie jestem szczególną wielbicielką kaszy. 

O gotowaniu kaszy.

Ugotowanie jaglanki na sypko to użycie mniejszej ilości wody, w proporcjach 1 kubek sypkiej kaszy na 1.5 kubka wody (kubek to pojemność 250ml). W burgerach lepiej sprawdza się kasza kleista, dobrze łączy wszystkie składniki kotleta warzywnego. Żeby taką ugotować, proporcje wody do kaszy trzeba zwiększyć, na 1 kubek kaszy użyć 2.5 kubka wody. Kaszę dokładnie płukać na sicie przed gotowaniem; przelewać ją wodą tak długo, aż woda będzie zupełnie czysta. Trzeba ją też przelać wrzątkiem, żeby straciła gorzki smak. Odpowiednią ilość osolonej wody zagotować w rondelku, wsypać opłukaną i przelaną wrzątkiem kaszę, doprowadzić wodę do wrzenia, zamieszać kaszę raz, zmniejszyć ogień do bardzo małego i gotować pod przykryciem przez 15 minut. Uwaga, nie mieszaj kaszy podczas gotowania! Kasza wchłonie całą wodę, wtedy odkryj rondel, pozwól kaszy odparować i gotowa. To kasza wilgotna i kleista. Żeby ugotować kaszę na sypko robisz to w taki sam sposób, tylko ilość wody jest mniejsza o 1 kubek, czyli na 1 kubek sypkiej kaszy weź 1.5 kubka wody, to dla przypomnienia.

Burgery podawaj z musztardą albo majonezem, z korniszonem, papryką, pomidorem i czerwoną cebulą, co kto lubi, albo wszystko razem!
























Składniki:

na około 18 burgerów:


3 średnie buraki surowe, obrane, starte na tarce o grubych oczkach

1 duża cebula czerwona, drobno pokrojona

3 duże ząbki czosnku, rozgniecione

1 kubek kaszy jaglanej sypkiej

3 łyżki sosu sojowego

2 łyżeczki kminu rzymskiego mielonego

3 łyżeczki ziaren kolendry roztartej w moździerzu

2 łyżeczki pieprzu cayenne

1 łyżeczka imbiru w proszku

1 łyżeczka papryki słodkiej

garść liści kolendry, posiekanych

3/4 kubka ziaren słonecznika, uprażonych

2 łyżki oliwy

sól, pieprz

ziarna sezamu do posypania






jak zrobić:

ugotuj kaszę jaglaną; zwykle gotuję kaszę na sypko, ale w burgerach lepiej sprawdzi się bardziej kleista: opłucz kaszę na sitku, aż woda będzie czysta. Przelej ją wrzątkiem, w rondelku zagotuj 2 1/2 kubka osolonej wody, wrzuć kaszę, doprowadź do wrzenia, zamieszaj, zmniejsz ogień na bardzo mały, przykryj i gotuj przez 15 minut. Po tym czasie odkryj, ostudź kaszę.

Upraż ziarna słonecznika na suchej patelni. 

Wymieszaj kaszę ze startym burakiem, wyrób masę ręką jak mięso na kotlety mielone. Dodaj wszystkie przyprawy z listy składników, poza ziarnami sezamu, którymi posypiesz burgery z wierzchu przed pieczeniem. Spróbuj smak, dopraw solą i pieprzem. Uformuj zgrabne kotleciki, powinny być takie duże, żeby zmieściły się w małej bułce, o średnicy około 5-6cm. Ułóż je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posyp ziarnami sezamu. Piecz w piekarniku rozgrzanym do 180' przez około 30 minut, aż będą delikatnie przypieczone z wierzchu i od spodu.


orkiszowe bułeczki do burgerów:

na 8 bułek

450g mąki orkiszowej jasnej

70g oleju słonecznikowego

30g drożdży świeżych

2 czubate łyżki cukru

1 łyżka siemienia lnianego mielonego wymieszanego z 3 łyżkami wody

250ml mleka roślinnego plus trochę więcej do posmarowania wierzchu przed pieczeniem, ja użyłam migdałowego

szczypta soli

ziarna sezamu, mak - opcjonalnie, do posypania


jak zrobić:

rozczyn:

podgrzej mleko, żeby było letnie, wrzuć pokruszone drożdże, 1 łyżkę cukru i 1 łyżkę mąki. Odstaw, aż zaczną pracować, na około 15 minut. 

W misce wymieszaj mąkę z solą, 1 łyżką cukru, dodaj olej słonecznikowy, siemię lniane z wodą, po środku wlej rozczyn drożdżowy. Wymieszaj, wyrabiaj mikserem, najlepiej końcówką - hakiem, przez 10 minut. Przełóż ciasto do natłuszczonej miski, przykryj folią spożywczą, odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około godzinę. Podziel ciasto na 8 części, uformuj bułeczki, ułóż je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia zostawiając odstępy między nimi. Przykryj ściereczka, odstaw do napuszenia na 25 minut. Posmaruj wierz mlekiem przy pomocy pędzla silikonowego, posyp makiem albo sezamem.

Rozgrzej piekarnik do 180', piecz bułeczki przez 15 - 20 minut, powinny być złociste na wierzchu. Moje nie są, to wina piekarnika, w trakcie wymiany.









poniedziałek, 8 lutego 2021

Sernik pomarańczowy z nerkowców na daktylowym spodzie, bez pieczenia, wegański

 Nie jestem weganką, chociaż moja dieta naturalnie jest bliska wegańskiej. Wynika to z mojego sposobu żywienia. Od zawsze uprawiam sport, a dokładnie bieganie, wkładam w to sporo wysiłku i mnóstwo determinacji, chociaż nie bez przyjemności. Bieganie dla mnie jest jak nałóg, jak uzależnienie. Zwykle to trening codzienny, ale bywa, kiedy pada albo jest wyjątkowo zimno, jak dzisiaj, że odpuszczam. Następnego dnia wyrzuty sumienia i poczucie winy sprawiają, że zakładam buty biegowe z ogromną ochotą. I po godzinie biegu mam endorfinowy zawrót głowy, to cudowne uczucie trudne do opisania. 

Ze sportem wiąże się dbanie o dobre odżywianie. Każdy biegacz wypracowuje sobie system, dostosowany do potrzeb i stylu życia. Jedni starują w zawodach, jedzenie to paliwo, inni chcą stracić wagę, ci nieustannie liczą kalorie, a jeszcze inni chcą przede wszystkim jeść zdrowo i być szczupłym, to ja. Całe życie obsesyjnie dbam o to, co jem, pilnuję wagi, i, jak każdy chyba, mam lepsze i gorsze momenty. Od kilku miesięcy, wzorując się na Pepsi Eliot, stosuję post przerywany. Gdyby nie ona, nie przyszłoby mi nawet do głowy, że ja mogę wytrzymać bez jedzenia 14, 15 godzin. A w systemie, który stosuję, nie jem przez 19, czasami nawet 20 godzin, jem w 4-5 godzinnym oknie. Podobnie, kiedyś nie do pomyślenia był trening na czczo czy wyjście z domu z pustym żołądkiem. Okazuje się, że nie tylko daję radę, ale nie przeszkadza mi głód i czuję się doskonale. Kiedy przychodzi czas jedzenia, moich 4.5 - 5 godzin, jem bardzo dużo, ale jest to jedzenie dobre jakościowo, głównie warzywa, chociaż zawsze zaczynam od owoców, kilka bananów, ananas, winogrona, owoce sezonowe. Unikam glutenu, więc pieczywo jest w moim menu rzadkością, zboża jedynie w makaronach al dente, bardzo rzadko jem sery i tłuszcze zwierzęce. Nie jadam białego cukru, ale słodycze w mojej diecie to konieczność. Co zrobić, żeby były w zgodzie z moją dietą? Jem tylko wegańskie, i to takie, które sama przygotuję, z samych dobrych, zdrowych, naturalnych składników. Jeżeli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej na temat postu przerywanego czy mojej diety, piszcie na facebooku czy Instagramie: majaskorupska.kulinaria.

Serniki, kochamy je wszyscy, a sernik wegański? Ci, którzy odwiedzają mojego bloga częściej wiedzą, że przepisów na serniki znajdziecie tutaj mnóstwo, wszelkie odmiany. Jako koneserka, śmiało mogę powiedzieć, że wegański z nerkowców smakuje obłędnie i zaspokoi oczekiwania wszystkich, którzy kochają sernik.

Użyłam formy o średnicy 20cm, ale sernik jest dość niski. Jeżeli macie mniejszą formę, polecam, będzie wyglądał lepiej. Inspirację zaczerpnęłam z przepisu Kingi Paruzel "Fit słodkości".













Składniki:

na formę okrągłą o średnicy 18-20cm:

spód:

1/2 kubka mielonych migdałów

2 łyżki wiórków kokosowych

3/4 kubka suszonych daktyli

masa "sernika":

1 1/2 kubka orzechów nerkowca, namoczonych w wodzie na min. 8 godzin, najlepiej na noc

2 łyżki stopionego oleju kokosowego

1/2 kubka mleka kokosowego

1/3 kubka soku z pomarańczy

skórka starta z 1 pomarańczy, wcześniej sparzonej wrzątkiem

4 łyżki syropu z agawy, dodałam jeszcze trochę, bo lubię słodkie serniki; może być też syrop klonowy

3 łyżki nasion chia

szczypta soli





jak zrobić:

spód:

odcedź daktyle, zblenduj je na gładką masę, dodaj mielone migdały i wiórki kokosowe, zmiksuj na gładką masę. Formę wyłóż papierem do pieczenia, masę wyłóż na spód, wylep nią dokładnie całą powierzchnię, wstaw do lodówki i przygotuj masę z nerkowców.

Do miski blendera wsyp odcedzone nerkowce, dodaj skórkę z pomarańczy, sok, roztopiony olej koksowy, mleko kokosowe i syrop z agawy. Dodaj nasiona chia i szczyptę soli, zblenduj całość na bardzo gładki, aksamitny krem. Masę wyłóż do formy, na wychłodzony spód. Wyrównaj, włóż do zamrażarki na co najmniej 30 minut. Przed podaniem możesz udekorować kokosem, kawałkami skórki z pomarańczy albo startą czekoladą wegańską.











 

sobota, 6 lutego 2021

Chałwa turecka migdałowa

Jedni chałwę kochają, inni zdecydowanie nie lubią, nie da się być obojętnym. Ja należę do tej pierwszej grupy, i to całą duszą. Oczywiście, chałwa chałwie nie równa, bywają lepsze i gorsze. Dzisiaj zrobiłam chałwę według przepisu Bartka Kieżuna z książki "Stambuł". Jest w niej mnóstwo dobrych przepisów, zamierzam z większości skorzystać, ale chałwa wśród tych na słodkości przykuła moją uwagę w pierwszej kolejności. Wprowadziłam kilka zmian, bo zawsze dostosowuję przepis do moich preferencji, ale były to zmiany nieznaczne. Po pierwsze, nie używam cukru białego, zastąpiłam go całkowicie miodem, weganie mogą użyć ksylitolu czy cukru kokosowego. Zmniejszyłam też ilość soku z cytryny, i tak chałwa była dość kwaśna. Dodałam kilka daktyli posiekanych, przyjemnie urozmaiciły konsystencję chałwy.

Jeżeli lubicie chałwę, to ta turecka migdałowa z pewnością będzie Wam smakowała. Co do formy, kulki są najłatwiejsze do zrobienia, ale można masę wyłożyć do foremki, pokroić w kwadraty albo prostokąty, włożyć do lodówki, żeby stwardniała. Następną z pewnością zrobię tak właśnie.












 Składniki:

 na 35-38 kulek

syrop:

250ml wody

250g miodu, ja użyłam lipowego, w wersji wegańskiej ta sama ilość ksylitolu albo cukru kokosowego

sok wyciśnięty z mniej niż 1/2 cytryny, trzeba wypróbować


masa chałwy:

50g masła

75ml oliwy virgin

400g migdałów blanszowanych, zmielonych na mąkę; ja użyłam migdałów ze skórką, dlatego moja chałwa nie jest biała, jest ciemniejsza

6 łyżek semoliny

szczypta soli

kilka daktyli, posiekanych

kilkanaście orzechów włoskich, posiekanych





Jak zrobić:

zagotuj wodę, dodaj miód, sok z cytryny. Zagotuj, zamieszaj, zdejmij z ognia.

Wysoką patelnię rozgrzej, wlej oliwę, potem włóż masło. Wymieszaj migdały z semoliną, wsyp na patelnię, praż cały czas mieszając. Kiedy masa zrobi się złota, wlej syrop, mocno mieszaj, uważaj, bo może chlapać. Dodaj posiekane daktyle i orzechy, wymieszaj. Ciepłą jeszcze masę uformuj kulki wielkości orzecha włoskiego, ułóż na talerzu albo na blaszce. Chałwa jest gotowa.





piątek, 5 lutego 2021

Pasta czy sałatka z makreli wędzonej

 Nie jestem wielbicielką ryb, ale jak widzę świeżutką makrelę wędzoną, nie mogę się oprzeć. Dzisiaj kupiłam, zrobiłam taką prostą szybką...no właśnie co, pastę czy sałatkę? Makrela ma konsystencję pasty, a resztę składników pokroiłam dość drobno, za wyjątkiem papryki, którą lubię kroić w paseczki. Pastę załadowałam do ciabatty, którą upiekłam dzień wcześniej, i ciabatta, i sałatka, pojedynczo genialne, a w duecie przepyszne. Przepis jest śmiesznie łatwy, najtrudniejsze jest oczyszczenie ryby z ości, ale warto się pomęczyć, bo końcowy efekt ten trud wynagrodzi.





















Składniki:


1 wędzona makrela

1/2 czerwonej papryki, pokrojonej jak chcecie, w kostkę albo paseczki, drobno albo grubiej

2-3 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki

1 średnia cebula czerwona, drobno posiekana

2-3 jajka, ugotowane na twardo i pokrojone w kostkę

2 łyżki kaparów, można przesiekać

1 łyżeczka musztardy Dijon

1 łyżka majonezu albo oliwy

czarny pieprz świeżo zmielony do smaku





Jak zrobić:

oczyść rybę z ości, zrób to dokładnie, wrzuć do miski. Dodaj pokrojone jajka, kapary, cebulę i paprykę, wymieszaj, potem musztardę i majonez albo oliwę, dobrze połącz składniki. Dopraw pieprzem, wymieszaj i odstaw do lodówki na 15-30 minut, żeby składniki się przegryzły. Podawaj samą albo z pieczywem.

Jeżeli chcecie, żeby sałatka była lżejsza, możecie pominąć jajka, a majonez zastąpić oliwą.









Krem z marchewki hiszpański

 Nie ma chyba nikogo, kto nie lubi kremowych zup. Warzywa korzenne najlepiej się w nich spisują, w różnych kombinacjach smakowych. Dzisiejsza z marchwi to było wyzwanie, bo naprawdę, ale to naprawdę nie miałam w domu niczego oprócz marchwi, cebuli i czosnku, jeżeli chodzi o warzywa. Pomyślałam, no trudno, będzie to zupa beznadziejna, ale nie odpuściłam, takiej ochoty na ugotowanie marchwiowej nabrałam. Okazuje się, że marchew sama, pod warunkiem dobrego doprawienia, dała ciekawy, pełen aromatu, ciepły, pikantny dzięki chili i pieprzowi cayenne smak. Barwę zupy widać na zdjęciach, wydaje się wręcz nienaturalnie intensywna, sugeruje wyrazisty smak, co już po pierwszej łyżce się potwierdza. Wystarczy dobre pieczywo jako dodatek i lekki lunch gotowy. 











Składniki:

na 2-3 nie za duże porcje


5 marchwi średniej wielkości, obranej i pokrojonej w grubą kostkę

2 średnie cebule, pokrojone w kostkę

2-3 ząbki czosnku, obrane i grubo posiekane

1 papryczka chili, pokrojona drobno (bez pestek)

1 litr bulionu warzywnego lub wody

1/2 łyżeczki pieprzu cayenne

1/2 łyżeczki papryki słodkiej

1/2 łyżeczki imbiru

szczypta gałki muszkatołowej

sól do smaku

pieczywo

2-3 łyżki oliwy, i trochę więcej do polania przed podaniem

kilkanaście pistacji posiekanych, do posypania wierzchu - opcjonalnie

posiekana natka pietruszki, do posypania wierzchu - opcjonalnie





Jak zrobić:

w garnku rozgrzej dobrze oliwę. Kiedy będzie gorąca, wrzuć posiekane chili, smaż przez chwilę, potem wsyp cebulę i smaż często mieszając, aż będzie złocista. Dodaj posiekany czosnek, smaż jeszcze minutę. Wrzuć pokrojoną w kostkę marchew, smaż przez chwilę, mieszaj, aż ją obtoczysz w oliwie. Wlej bulion tak, żeby przykrył warzywa na 2 cm, doprowadź do wrzenia, a potem zmniejsz ogień i gotuj  przez około 30-40 minut, aż marchew będzie miękka. Gdyby płynu było za mało, dodaj trochę bulionu. Wyłącz i przestudź, zblenduj na bardzo gładki krem. Dodaj wszystkie przyprawy, wymieszaj, dopraw solą do smaku. Zachowaj trochę bulionu, przy podgrzewaniu trzeba podlać, bo marchew wchłania płyn bardzo szybko.

Krem podawaj w miseczkach bardzo gorący, polany odrobiną oliwy, posypany zieleniną i pistacjami, najlepiej ze świeżym pieczywem.










czwartek, 4 lutego 2021

Gnocchi z batatów

 Gnocchi włoskie to nic innego jak odmiana klusek, a tych w naszej rodzimej kuchni nie brakuje. A jednak te włoskie uwielbiam. Są delikatne i jednocześnie sprężyste, wystarczy roztopione masło, świeże zioła i parmezan, nic więcej nie potrzeba, to już pełne i pyszne danie.

W robieniu gnocchi polecam zaufać swojemu wyczuciu, trudno podać dokładne ilości, szczególnie mąki. Bataty mają różną ilość wody, więc żeby uzyskać dobrą konsystencję masy trzeba będzie dodać tyle, żeby ciasto dało się formować. Żeby gnocchi były delikatne, ciasto nie powinno być zbyt twarde, zbyt mączne. Jednocześnie, musisz przecież je skleić jakoś, formować wałeczki. Dodajcie po prostu tyle ile trzeba.















Składniki:

na 3 porcje

3 średnie bataty, upieczone

1 kubek mąki pszennej TYP 500, i więcej (powyżej wyjaśniam, o co chodzi)

2 jajka

sól, pieprz do smaku

2-3 duże łyżki masła

2-3 ząbki czosnku, bardzo grubo posiekane

duża garść świeżych liści bazylii

starty parmezan do podania





Jak zrobić:

umyj bataty, zawiń każdy w folię aluminiową, piecz w 200' przez około 20 minut, aż przy nakłuciu będą miękkie. Poczekaj, aż wystygną, obierz ze skórki, rozgnieć widelcem na papkę.

W misce wymieszaj bataty z 1 kubkiem mąki, dodaj 1/2 łyżeczkę soli, pieprz, jajka, wymieszaj. Wysyp blat grubo mąką, wyłóż ciasto i obtocz w mące. Jeżeli jest jeszcze bardzo kleiste, dodaj więcej mąki. Odetnij kawałek ciasta, uformuj w wałek o średnicy 1.5 - 2cm, pokrój w 2cm kawałki. Każdy delikatnie przesuń po zębach widelca tak, żeby powstały rowki na kluskach. Ja mam specjalną deseczkę włoską, wystarczy po niej przesunąć kluskę, jest pięknie rowkowana.

Zagotuj osoloną wodę, wrzucaj kluski porcjami, kiedy wypłyną natychmiast wyjmuj. Kiedy czekasz na wypłynięcie gnocchi, obok rozgrzej masło na patelni obok, kiedy zacznie brązowieć jest gotowe, przekładaj kluski prosto z wody na patelnię, przez chwilę czekaj, potem delikatnie mieszaj, żeby je obtoczyć w maśle, dodaj bazylię. Gnocchi są gotowe, podawaj natychmiast posypane startym parmezanem.

  



wtorek, 2 lutego 2021

Placek z owocami i kruszonką z mąki dyniowej, bezglutenowy, wegański, bez białego cukru

Receptury bezglutenowe są zdecydowanie większym wyzwaniem kulinarnym niż wegańskie. Wiele potraw czy wypieków wegańskich, oprócz tego, że nie ma w nich jajek i masła, no i oczywiście mięsa, zawiera składniki, których ja unikam w swoim gotowaniu, czyli białą mąkę i biały cukier. O ile cukier łatwo zamienić, jest wiele alternatyw, z mąką jest trochę trudniej, jednak odrobinie wysiłku jest to możliwe. Przepisy bezglutenowe są trudniejsze, szczególnie wtedy kiedy ciasto powinno być elastyczne i wyrosnąć, a do tego gluten się przydaje. Ciągle próbuję, szukam tej najlepszej mąki. 

Dzisiejszy placek okazał się ogromnym sukcesem, jest nie tylko bezglutenowy, ale też wegański. Ciasto pięknie wyrosło, dobrze upiekło się nawet pod ciężkimi owocami mrożonymi i grubą warstwą kruszonki. Moim odkryciem jest mąka dyniowa, jest pyszna w smaku, delikatna, łagodna, i daje się dobrze wyrabiać, pięknie połączyła się z olejem kokosowym i cukrem kokosowym w kruszonce. To doskonały placek dla wszystkich, którzy są na diecie bezglutenowej, możecie zmienić olej kokosowy w wersji wegańskiej na masło, jeżeli je jadacie.

















Składniki:

na blachę prostokątną o wymiarach 22cm x 32cm:

300g mąki ryżowej

160g mąki owsianej

160g mąki ziemniaczanej, ja użyłam tapioki, ma bardzo dobry smak

7-8 łyżek ksylitolu (ew. białego cukru)

7 łyżek oleju roślinnego, ja użyłam słonecznikowego

40g świeżych drożdży

1 łyżeczka proszku do pieczenia

2 1/2 kubka mleka roślinnego, ja użyłam mojego ulubionego migdałowego

1/2 łyżeczki soli

2-3 łyżki cukru kokosowego do posypania wierzchu

płatki migdałowe - opcjonalnie - do posypania wierzchu


1 opakowanie wybranych owoców mrożonych, u mnie owoce leśne, można wybrać dowolne owoce, dodałam 1 gruszkę i 1 jabłko obrane ze skórki i pokrojone w kostkę


kruszonka:

160g mąki dyniowej

4-5 łyżek cukru kokosowego

120g oleju kokosowego miękkiego

duża szczypta soli

jeżeli kruszonka jest zbyt miękka, dodaj więcej mąki, jeżeli za sucha, więcej oleju kokosowego, jeżeli lubisz słodką kruszonkę - dodaj więcej cukru









jak zrobić:

przygotuj zaczyn: z 2 1/2 kubka mleka weź 1 kubek, podgrzej je delikatnie, wkrusz drożdże, dodaj 1 łyżeczkę cukru i 2 łyżki mąki ryżowej, wymieszaj. Odstaw na 15 minut, aż zaczną pracować.

Wymieszaj mąki, dodaj sól i proszek do pieczenia, potem cukier. Teraz dodaj płynne składniki: mleko, zaczyn i płynny olej kokosowy. Wymieszaj dobrze. Ciasto będzie raczej luźne, lekko płynne. Powinno mieć konsystencję gęstej śmietany. Jeżeli jest zbyt płynne, dodaj trochę więcej mąki ryżowej i wymieszaj. Przykryj folią spożywczą, odstaw w ciepłe miejsce na około 1 godzinę, aż podwoi objętość. 

Blaszkę wyłóż papierem do pieczenia, ciasto zamieszaj i wylej do blaszki. Znowu przykryj i zostaw jeszcze na 30 minut, powinno jeszcze raz podwoić objętość. W tym czasie przygotuj kruszonkę - wszystkie składniki zagnieć tak, żeby się połączyły i dały się formować w grudki.

Wyrośnięte ciasto wymieszaj i wyłóż do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryj i odstaw do wyrośnięcia na 30 minut, żeby podwoiło objętość. Rozgrzej piekarnik do 180'. Na wierzchu wyrośniętego ciasta ostrożnie ułóż owoce, posyp je cukrem koksowym, wierzch posyp kawałkami kruszonki, możesz dodatkowo posypać płatkami migdałów. Piecz przez około 40 minut, aż wierzch będzie rumiany, a patyczek włożony po środku suchy.