środa, 17 kwietnia 2013

kefta, czyli marokańskie klopsiki według Jamie Olivera

Jestem absolutnie zafascynowana kulinarnymi klimatami Libanu, o tym już pisałam, pisałam też o kuchni żydowskiej, którą uwielbiam, a teraz, dzięki podróżom Jamie Olivera, spodobała mi się kuchnia Maroka.
Nigdy tam nie byłam, ale chyba już czas najwyższy się wybrać, bo i widoki z uliczek i targów Marrakeszu są przepiękne, i potrawy sprzedawane na straganach kuszące, a Maroko kusi mnie od dawna.
Kuchnie wschodnie i północnoafrykańskie opierają się na przyprawach, których jest w nich ogromna różnorodność i nie warto zabierać się za gotowanie tych potraw bez sporego zaplecza tych dodatków. Ja ostatnio odkryłam sklepik, w którym jest wszystko, czego potrzeba w kuchniach orientalnych, dzięki któremu będę mogła zgłębiać te kuchnie. Marzę jeszcze o odkryciu miejsca, w którym mogłabym regularnie zaopatrywać się w świeżą jagnięcinę, bo z tym jest krucho. Mimo, że zachęcają nas wszędzie do jedzenia tego mięsa, bo zdrowe, polskie i chude, bardzo trudno je kupić.
Kefty powinny być zrobione właśnie z mięsa jagnięcego, chociaż wołowina, zgodnie z tym, co mówi Jamie Oliver, też jest bardzo dobra i nadal pozostaje w klimacie marokańskim.




 

Składniki:

500g mielonej wołowiny
1 mała czerwona cebula, starta na tarce o drobnych oczkach
1 łyżeczka mielonego kminu
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka mielonej papryki
kawałek świeżego imbiru, starty na tarce
pęczek świeżej kolendry, posiekany (ja pominęłam, nie miałam kolendry)
sól morska
pieprz





Jak zrobiłam:

1.   Wszystkie składniki, czyli mięso z przyprawami, włożyłam do miski i rękami dokładnie wymieszałam na gładką masę.

2.   Masę podzieliłam na 4 części, a z każdej zrobiłam 5 kulek. Klopsiki ułożyłam na tacy, przykryłam folią i włożyłam do lodówki na 30 minut.







3.   Nieprzywierającą patelnię dobrze rozgrzałam na średnim ogniu. Kefty skropiłam oliwą i smażyłam na średnim ogniu przez 7 - 10 minut, cały czas przewracając kotleciki. Muszą być upieczone w środku, ale nie przypieczone.
Można je również piec na suchej patelni grillowej.





Klopsiki są doskonałe z różnymi sałatami, z pitą, z bagietką i sałatą, pyszne. Są kruche, aromatyczne, świeże w smaku, a mięso wołowe kruche i delikatne.
Bardzo dobrym dodatkiem do nich są kiszone cytryny (na zdjęciu, zrobione przeze mnie).
Ostatnio podałam przepis na libańską sałatę z pomarańczy z cebulą i granatem, do niej właśnie podałam kefty z pieczywem, kompozycja doskonała, a co najważniejsze, zrobienie całości zabiera bardzo mało czasu. 
Wkrótce kolejne libańskie pomysły na sałaty, na przykład grapefruity z czerwoną cebulą. 



8 komentarzy:

  1. A ja wciaz mysle, gdzie by tu sie w tym roku wybrac na wakacje. Marakesz jest blisko szczytu listy...
    Robilam juz te klopsiki, wiec wiem, ze sa pyszne. Kiszone cytryny jeszcze przede mna. Moze sie skusze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się na cytryny, jeżeli lubisz te arabskie klimaty, koniecznie! Warto! Ja marzę o Maroku od dawna, muszę je zrealizować:)

      Usuń
  2. Ja w tym roku też myślę o Maroku, tylko że tam drogo. Pewnie znowu się skończy na Tunezji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kefty doskonałe, a tam taniej nie będzie, trudno, ja jestem blisko realizacji:)

      Usuń
  3. świetne kulki :) bardzo lubię takie wersje mielonego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. aaa też robiłam te klopsiki z książki Jamiego i bardzo mi smakowały :) i też ubolewam nad mała dostepnością jagnięciny, widziałam ostatnio w Makro :)

    OdpowiedzUsuń