środa, 6 stycznia 2016

Galette des rois na Trzech Króli, z migdałem na szczęście

Już w zeszłym roku obiecałam sobie, że upiekę to tradycyjne francuskie galette, i nie wyszło mi. W tym roku, zachęcona przepisem Davida Lebovitza, mojego guru blogowego i kulinarnego, lekko spóźniona, ale dałam radę.
Niestety, ciasto nie wyszło mi idealnie, błędy są przecież wpisane w rozwój. Wybaczam więc sobie, tym bardziej, że wiem, gdzie jest trudność tego ciasta.
Galette jest ciastem łatwym, pod warunkiem, że przez cały czas jego wykonania ciasto francuskie, a potem nadzienie są mocno schłodzone. Zlepienie dołu i góry musi być bardzo dokładne, w przeciwnym razie stanie się to, co widać na zdjęciu, masa nadzienia wypłynie. Pomimo tej niedoskonałości, smak galette jest wspaniały, migdałowo - pomarańczowo - rumowe nadzienie w maślanym chrupiącym cieście francuskim. Ciasto przypomina mi w smaku ciasta takie jak baklava czy wąż marokański.
Przygotowanie ciasta jest w miarę szybkie, pieczenie też krótkie, bo tylko 30 minut.
Pamiętajcie o włożeniu migdała, koniecznie. Wiecie, że wkładanie migdała do ciasta na szczęście, czy też marchewki niespodzianki do pączka to polska tradycja ludowa na Trzech Króli?








 







Składniki:

średnica 23cm

1 opakowanie ciasta francuskiego ( 450g ), podzielonego na dwie części

1 kubek ( 100g ) mielonych migdałów
1/2 ( 100g ) cukru
szczypta soli
skórka starta z 1/2 pomarańczy
100g masła, miękkiego, pokrojonego na kawałki
2 jajka, o pokojowej temperaturze
1 duża łyżka rumu
1/4 łyżeczki ekstraktu migdałowego

1 migdał

1 żółtko jajka rozbełtane z 1 łyżeczką mleka, do posmarowania wierzchu











Jak zrobiłam:

nadzienie:

W misce wymieszałam mielone migdały, cukier, sól i skórkę pomarańczową. Wmieszałam masło, a potem dodałam po jednym jajku, wmieszałam w całość, wlałam rum i ekstrakt migdałowy, przykryłam i wstawiłam do lodówki.  
Rozmrożone ciasto francuskie podzieliłam na dwie części, lekko rozwałkowałam i z każdej wycięłam koło o średnicy 23cm, średnicy tortownicy. Jednym wylepiłam spód formy wyłożonej papierem do pieczenia, przykryłam go kawałkiem folii spożywczej i na niej ułożyłam drugie koło. Formę włożyłam do lodówki na 30 minut.
  Po tym czasie zdjęłam górne koło ciasta, na spód wyłożyłam nadzienie, zostawiając margines 3cm. Nie zapomnijcie o włożenie jednego migdała do nadzienia. Brzeg ciasta posmarowałam wodą, nałożyłam na wierzch drugie koło i dokładnie zlepiłam brzegi.
Zrobiłam nożykiem wzór na wierzchu ciasta, posmarowałam rozbełtanym jajkiem, nakłułam ostrożnie w 5 miejscach, żeby para uchodziła w czasie pieczenia. Piekłam w 180'C przez około 30 minut, aż ciasto było złociste na wierzchu i brzegach.
Jeżeli ciasto za mocno podniesie się w czasie pieczenia, można je nakłuć w 1-2 miejscach, żeby uwolnić parę. Galette po upieczeniu opadnie, to normalne.
Wystudziłam na kratce. Podawałam lekko ciepłe.






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza