sobota, 2 marca 2013

CAMILLE FAIDATE, czyli mini babeczki marchewkowo - migdałowe

2 March, 2013
Czas zacząć myśleć konkretnie o warsztatach. To już 14go marca. W miejscu, w którym nie jeden celebryta kulinarny zdradzał sekrety swojego gotowania. Są już pierwsi chętni, zapisani i zdecydowani, nie mogę ich zawieźć, chcę ich mile zaskoczyć.
Mam tyle pomysłów na menu, że trudno będzie mi się ograniczyć do kilku tylko potraw. Nie ma wyjścia, muszę skonkretyzować swoje pomysły, dopracować je pod kątem możliwości technicznych kuchni, czyli ilości sprzętu, a także liczby osób.
Zaczynam myśleć o nich jutro, a wcześniej sama biorę udział w warsztatach prowadzonych przez Krzysztofa Rabka, szefa restauracji Hugo, bardzo znanej w moim mieście, dzięki jego kuchni. Jestem ogromnie ciekawa, czego się nauczę.
Przedwczorajsze popołudnie spędziłam na pieczeniu dla zaprzyjaźnionej Kwiaciarni, której otwarcie miało miejsce wczoraj. Nie lubię się chwalić, ale wypieki udały mi się doskonale. Kilka z przepisów już funkcjonuje na moim blogu i cieszy się dużą popularnością. Są to makaroniki czekoladowe Davida Lebovitza, mojego pomysłu muffiny daktylowe pod czekoladą, również mojego autorstwa babeczki kukurydziane z brokułami, jednak ciasteczek camille faidate Sigrid Verbert jeszcze nie było. A są tak doskonałe, że piekłam je od już kilkakrotnie i były rozchwytywane jeszcze ciepłe. Dzisiaj dostałam wiadomość z podziękowaniami za wypieki i informacją, że te właśnie to wszystkich fejwryt!






CAMILLE FAIDATE, czyli mini babeczki marchewkowo - migdałowe o aromacie pomarańczowym






Składniki:

250g marchewki startej na tarce o drobnych oczkach
170g cukru
170g jogurtu naturalnego
150g mielonych migdałów
100g mąki
torebka proszku do pieczenia; nie była podana ilość proszku w torebce, ja użyłam około 20g
2 pomarańcze, skórka z nich starta na tarce o drobnych oczkach
szczypta soli






Jak zrobiłam:

1.   Wymieszałam mąkę z proszkiem do pieczenia, cukrem, mielonymi migdałami i solą. 

2.   Dodałam startą marchew i starta skórkę z pomarańczy. Wymieszałam bardzo dokładnie.

3.   Dodałam jogurt naturalny ( użyłam jogurtu greckiego ). Masę bardzo dobrze wymieszałam.

4.   Piekarnik rozgrzałam do 180'C. Otwory w blaszce do pieczenia małych, czyli 24 babeczek, wyłożyłam papilotkami. Masę rozłożyłam równo do foremek i wstawiłam do piekarnika. Piekłam przez około 25 minut, aż wierzch babeczek lekko się zrumienił.







Muffinki są wilgotne, przyjemnie ciężkie, migdałowo - pomarańczowe, doskonałe w smaku i efektowne.
Na imprezę otwarcia Kwiaciarni pokryłam je kremem z kremowego białego serka z masłem i cukrem pudrem. Wyglądały cudownie, nie zdążyłam jednak, niestety, ich sfotografować. Jeszcze do nich wrócę i wtedy zaprezentuję zdjęcia.








Krem/ lukier:

biały kremowy serek typu Philadelphia, okolo 3/4 opakowania
szczypta soli
2 łyżki masła
około 1 1/2 kubka cukru pudru

Wszystkie składniki wymieszałam. Jeżeli masa jest za rzadka, można dodać cukier puder, jeżeli za gęsta, odrobinę mleka.

Dokładnie posmarowałam kremem babeczki, a na wierzchu każdej z nich ułożyłam po orzechu pistacjowym.
Zostawiłam do zastygnięcia kremu.
Od dzisiaj Camille Faidate to również moje fejwryt!



8 komentarzy:

  1. Połączenie smakowe w tych babeczkach mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię życie pełne pasji!
    A babeczki bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie narzekam na jej brak, aż za dużo! dzięki:)

      Usuń
  3. Ślinka cieknie... :)
    Wyglądają cudnie!

    OdpowiedzUsuń