wtorek, 1 stycznia 2013

1 January 2013

Wczoraj, 31go grudnia, co roku w moim mieście odbywał się Bieg Sylwestrowy, impreza, w której wielokrotnie brałam udział, i która wcześniej, zgodnie z nazwą, odbywała się w dzień Sylwestra. Przygotowywałam się do tego biegu od kilkunastu tygodni, a w sobotę, 29go grudnia, postanowiłam się zarejestrować. Jakie było moje zdumienie, kiedy na stronie organizatora biegu wyczytałam, że start do biegu właśnie miał miejsce.... Zdumienie, rozczarowanie i złość, to właśnie czułam. Tylko po co nazywać ten bieg sylwestrowym? I dlaczego w innych miastach odbywał się, zgodnie z logiczną konsekwencją tego wydarzenia, w poniedziałek 31go grudnia? 

Napisałam dzisiejszą datę i się zadumałam.
Nie lubię podsumowań, postanowień, wspomnień, dlatego nie będzie u mnie wspominek i oglądania się za siebie. Myślę o tym, co przede mną, co chcę zrobić i dokąd dojść w tym roku, który wierzę, będzie dobry, bardzo dobry.
A co do planów, to owszem, mam, całkiem ambitne i będące nie lada wyzwaniem. A moje postanowienie noworoczne to myśleć pozytywnie i działać, nie zważając na potknięcia, które są nieuchronne.

Jakiś czas temu piekłam chałkę. A okazała i świeżutka challah na ostatnie świąteczne śniadanie to doskonały pomysł. Postawiłam sobie jednak poprzeczkę wyżej. Moją ostatnią 'uplotłam' z 3 pasm, czyli wałeczków, w formie warkocza, a tym razem postanowiłam rozgryźć plecenie z 4 części i w dodatku w formie okrągłego chlebka. Tu moje skromne umiejętności quasi fryzjerskie nie wystarczyły. Posłużyłam się ilustracjami z książki Deb Perelman, z której to również przepis na tę chałkę pochodzi.



 


Plecenie nie było łatwe, a kiedy się z nim uporałam, półkula o misternej konstrukcji wyglądała imponująco. Niestety, nie przestawała rosnąć, w piecu również, i precyzyjne sploty trochę zaczęły tracić na wyrazistości. Koniec końców, tak się przedstawiała po upieczeniu, myślę, że nie najgorzej. Smak chałki jest kombinacją smaków oliwy i miodu. Dzięki oliwie i soli, chałka jest bardzo dobra i z konfiturą, i z wytrawnymi dodatkami.


CHALLAH Z OLIWĄ I SOLĄ

Składniki:

7g suchych drożdży
1/4 kubka plus 1 łyżka miodu
1/3 kubka plus odrobina więcej, do wysmarowania miski oliwy extra virgin
2 jajka
11/2 łyżeczki zwykłej soli, albo 2 łyżeczki soli morskiej
4 kubki (500g) mąki pszennej





Jak zrobiłam:

1.    Rozpuściłam 1 łyżkę miodu w 2/3 kubka ciepłej wody, wsypałam suche drożdże i dobrze wymieszałam. Odstawiłam na bok na kilka minut, aż drożdże zaczęły pracować, a na wierzchu kubka pojawiła się piana.

2.   Do dużej miski wlałam roztwór drożdży, oliwę, drugą porcję miodu i jajka. Wymieszałam, a potem dodałam mąkę z solą. Wyrabiałam przez około 5 minut. Ciasto powinno być delikatne, a jeżeli jest zbyt kleiste, trzeba dodać troszkę mąki, ale pozostawić je mokre.

3.   Czystą miskę wysmarowałam oliwą i przełożyłam do niej ciasto, uformowane w kulę. Przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce, żeby podwoiło objętość; zajęło to około 11/2 godziny.



   


4.   Kiedy ciasto wyrosło, wyjęłam na stolnicę posypaną mąką i przystąpiłam do plecenia chleba. Podzieliłam ciasto na 4 części, z których uformowałam wałeczki o takiej samej długości. Podążając za ilustracjami w książce, przeplatałam je, a na końcu uformowałam kulę.






Niestety nie udało mi się zrobić zdjęć na poszczególnych etapach plecenia, ponieważ ciasto jest bardzo delikatne i w ciepłej kuchni, kiedy procedura się przeciągała, zaczynało tracić na sprężystości.
Plecenie jest doskonale pokazane w Wikipedii, a więc można ją wykorzystać, albo po prostu upleść chałkę w formie warkocza, dzieląc ciasto na trzy części.



 
Challah jadłam z konfiturą z moreli. Jest bardzo dobra pokrojona na kawałki, które można podpiec w tosterze. Wtedy masło przyjemnie się roztapia na powierzchni, a konfitura smakuje jeszcze lepiej.





Dzisiaj, z myślą o chałce, będę smażyć konfiturę z pomarańczy. A część chlebka wykorzystam do zrobienia crostini z serem, plasterkami mięsa z kurczaka, z szynką wędzoną i konfiturą; challah jest doskonała w połączeniu z tymi wszystkimi smakami.



 

10 komentarzy:

  1. pięknie upleciona chałka, ja póki co tylko próbowałam splatać ją tradycyjnie, w warkocz. Ta wygląda super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! ale nie było łatwo, chyba bym sama nie powtórzyła:(

      Usuń
  2. Ale mi zrobiłaś ochotę na taką ciepłą chałkę z dżemem, mniam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj w Nowym Roku Kochana! :* życzę Ci, żeby był lepszy od poprzedniego :))

    oj, z tym biegiem to współczuję i to baaaaardzo :( tak się przygotowywałaś!! Ale może mimo, że nie było finału, sama droga była fajną, mobilizującą przygodą :))

    chałka wygląda przepięknie! jeszcze to masło i konfitura morelowa, no pychotka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! kto jak kto, ale Ty mnie rozumiesz, z tym biegiem! za to następnego dnia zrobiłam 15kę w dobrym tempie:)

      Usuń
    2. czyli podwójne zwycięstwo, bo pomimo przeszkody, zrobiłaś swój zaplanowany bieg! super i gratuluję takiej postawy! :))

      Usuń
  4. Smakowicie wygląda! Jutro ostatni dzień konkursu, serdecznie zapraszamy! Do wygrania Książka Roberta Makłowicza wraz z jego autografem!http://domowe-wypieki.blogspot.com/2012/12/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic nie wiedziałam o konkursie, chyba nie zdążę:(

      Usuń
  5. Pyszności! A na sylwestrowy bieg sama ostrzyłam sobie ząbki. Może za rok obie wystartujemy;) Dobrego 2013!

    OdpowiedzUsuń
  6. Maju! Chałka prześliczna! Częstuję się:)
    I dla Ciebie wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń