niedziela, 28 października 2012

szarlotka z Amaretto

Zaczęłam mój wpis wczoraj. Niestety, dzień okazał się za krótki, mimo dodatkowej godziny, którą złapaliśmy dzięki zmianie czasu.
W ostatnich dniach w trzech miastach Polski odbywał się Food Film Festival. Wczoraj, w ramach tej imprezy obejrzałam film 'Niebo w Gębie', opowieść o szefie kuchni prezydenta Francji Francois Mitteranda Daniele Mazet - Delpeuch, a jednocześnie fascynujący dokument dla miłośników gotowania. Akcja odbywa się głównie w kuchni a więc można przyjrzeć się francuskiej tradycyjnej cuisine, którą Daniele wprowadziła, na życzenie prezydenta, do Pałacu Elizejskiego za czasów jego prezydentury.
Film pokazuje ogromną miłość Francuzów do jedzenia i ich przywiązanie do dobrej jakości, klasy i tradycji.
Po seansie, a właściwie już w trakcie, wszyscy umierali z głodu. Szczęśliwie, jako, że jest to festiwal kulinarny, dodatkową jego atrakcją była możliwość wzięcia udziału w kolacji filmowej przygotowywanej przez renomowanych kucharzy, w każdym mieście innego. Ja spróbowałam dań gotowanych przez Tomasza Jakóbiaka i muszę powiedzieć, że były wyjątkowe.
W menu znalazły się między innymi bardzo modna dzisiaj grasica cielęca z marynowanymi burakami, policzki wołowe z puree selerowym, wątróbka cielęca gotowana w czerwonym winie a na niej kawałki pieczonej perliczki, a finiszowaliśmy, około 1-ej w  nocy kawą z doskonałym deserem z ciasta francuskiego i musu jabłkowego.

No właśnie, jabłkowego... A to daje mi możliwość płynnego przejścia do mojej kuchni.





Po czasie dyni nadszedł czas jabłek.
Jabłka otwierają ogrom możliwości kulinarnych. Są pyszne na słodko i wytrawnie, jako dodatek i samodzielny deser. Mamy sezon jabłkowy w pełni, chociaż ja tej jesieni już robiłam chutney jabłkowy, zapiekałam jabłka z cynamonem i orzechami, naleśniki nadziewałam jabłkami z mascarpone.
Nadszedł czas na szarlotkę i uroczyście zapowiadam, że nie będzie to jedyny jabłecznik. Jest tak wiele dobrych pomysłów na to ciasto, że trudno poprzestać na jednym tylko.





Szarlotka, którą upiekłam to z grubsza przepis Liski, który znalazłam w magazynie 'Trendy'.
Z grubsza, ponieważ z braku różnych składników zmuszona byłam wprowadzać liczne modyfikacje. Spokojnie mogę jednak powiedzieć, że wyszły jej na dobre i chyba wyszła jeszcze lepsza niż ta, która byłaby pieczona dokładnie zgodnie ze wskazówkami Liski.


SZARLOTKA Z AMARETTO


Składniki:
ciasto:

200g masła rozdrobnionego na kawałki
140g mąki pszennej
140g mąki kukurydzianej
2 zółtka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
70g cukru
cukier waniliowy
szczypta soli





Nadzienie:

około 700g jabłek, obranych i pokrojonych w plasterki
2 -3 łyżki soku z cytryny
1 łyżka cynamonu, ale można oczywiście użyć mniejszej ilości
100g rozkruszonych herbatników, ja nie miałam i użyłam chleba chrupkiego, który po rozkruszeniu skropiłam sporą ilością Amaretto ( może być brandy )
około 200g cukru brązowego
odrobina mleka do posmarowania wierzchu ciasta przed pieczeniem 






Jak zrobiłam:

1.   Masło posiekałam z mąką i proszkiem. Dodałam po 1 żółtku, potem cukier waniliowy i sól. Zagniotłam i wyrobiłam gładkie ciasto. Podzieliłam je na dwie części, jedną o 1/3 większą niż drugą.

2.   Większą częścią wylepiłam formę o średnicy 23cm. Nakłułam widelcem i wstawiłam do piekarnika nagrzanego do temperatury 200'C. Piekłam przez 10 minut. Drugą część ciasta zawinęłam w folię i włożyłam do lodówki.

3.   Jabłka wymieszałam z cukrem, cynamonem i sokiem z cytryny, potem dodałam rozdrobniony chlebek chrupki z Amaretto, wszystko dobrze wymieszałam. Jabłka wyłożyłam na podpieczony spód. 

4.   Drugą część ciasta rozwałkowałam na okrąg; najlepiej się to robi wałkując ciasto pomiędzy dwiema warstwami folii. Ułożyłam je na wyrównanych jabłkach. Widelcem skleiłam ciasto na krawędziach. Ponakłuwałam w kilku miejscach, posmarowałam mlekiem i wstawiłam do piekarnika i piekłam przez około 60 minut.







Szarlotka jest doskonała z lodami waniliowymi i czarną kawą. Najlepsza, według mnie, jeszcze ciepła.

Mąka kukurydziana nie była przewidziana w oryginalnym przepisie. Użyłam jej, bo zabrakło mi mąki pszennej; ta zmiana bardzo dobrze sprawdziła się w szarlotce, która jest krucha, delikatna i ma piękny złoty kolor.


     




Kilka dni temu zostałam wyróżniona przez Gurmetkę w kategorii Kulinaria za kreatywność i zdjęcia. Dziękuję bardzo Gurmetko! Było mi bardzo miło i poczułam się doceniona i zauważona! Zobaczcie sami tutaj !

21 komentarzy:

  1. mam nadzieję że uda mi sie zobaczyć ten film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musisz koniecznie! dla samej kuchni francuskiej!:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. dziękuję! mam nadzieję, że smak też niczego sobie:)

      Usuń
  3. szarlotka wygląda wspaniale :) zazdroszczę tak cudownego wieczoru, wyobrażam sobie, że było i rewelacyjnie i pysznie. bardzo podoba mi się podejście Francuzów do kuchni. nie dośc, że są totalnie skupieni na jakości i smaku, to potrafią naprawdę bardzo cieszyc się jedzeniem, celebrowac każdy posiłek, nie zadowalają się byle czym. czasem wystarczy mały kęs, żeby poczuc totalny, wspaniały smak jakiegoś dania, nie trzeba objadac się po pachy. moja ciocia podczas pobytu u siostry (moja siostra od 8 lat mieszka w Paryżu) zawsze dziwiła się, że jak to? jedzą bagietki, sery (oczywiście typowy czy raczej stereotypowy punkt widzenia reprezentowała, bo przecież kuchnia francuska to tyle smaków i atrakcji..) i nie tyją. no właśnie. dlatego, że jedzą wszystko, wszystko celebrują i delektują się każdym kawałkiem, nie jedzą byle czego, dlatego nie tyją. mają bardzo mądre podejście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo ciekawe to, co piszesz! cudnie jest mieć siostrę w Paryżu, dla mnie Francja to najciekawsza kultura i estetyka, kulinarna i nie tylko. masz rację, Francuzi zupełnie inaczej podchodzą do jedzenia; trochę czasu kiedyś spędziłam w Prowansji z Francuzami i trochę tego podejścia mam w sobie. podobnie traktują piękne przedmioty, czasami tanie, widzą dużo piękna dookoła, umieją je docenić. pisałam o Schumanie i the Sartorialist ostatnio; jego partnerka, Francuzka, Garance Dore, to ikona stylu! pooglądaj sobie przy okazji..pozdrawiam Cię ciepło!!:)

      Usuń
  4. Szarlotka to jedno z moich ulubionych ciast :) Naprawdę! I kojarzy mi się z domem, z moją mamą, która zawsze robi to ciasto, gdy skądś wracam ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się kojarzy z ciepłem domowym, czyli podobnie:)

      Usuń
  5. rzeczywiście wyjątkowy kolor ma, chętnie poczęstowałabym się :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. jabłka i amaretto to świetne połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie, jak w drinku sok jabłkowy z Amaretto; mam dużo wspomnień związanych z tym drinkiem:)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. bardzo mi miło! zdjęcia kulinarne to mój konik!

      Usuń
  8. Ten kawałek jabłka z ogonkiem to prawdziwa perełka:-)Fajny miałaś seans z pysznym zakończeniem:-)No i szarlotka, każdą uwielbiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie, wczorajszy wieczór był bardzo udany; niestety, jutro poniedziałek:(

      Usuń
  9. Chyba wszystkie szarlotki są mniej lub bardziej:-) pyszne. Twoja prezentuje się smakowicie baardzo!

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam jabłka i wszystko co z jabłkami! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię każdą szarlotkę,jabłecznik,jabłka w cieście itd.Dodanie przez Ciebie amaretto,w sposób zdecydowany podbija smak tego ciasta.Kuchnia francuska i sposób konsumowania przez Francuzów,to zupełnie inny świat.Gotowałem we Francji ponad rok.Jeden ze znajomych kucharzy francuskich,który gotował również w Polsce powiedział do mnie.Bardzo lubię gotować dla Polaków mają dobry smak i są otwarci na różne nowości.Tylko jednego nie rozumiał,dlaczego my przychodząc do restauracji mówimy do kelnera szipko,szipko bo mi się spieszy.Nie rozumiemy,że zrobienie i wydanie dobrego dania wymaga trochę czasu.Szybko,to może być w Mc Donaldzie,albo barze mlecznym.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mniam, jak ja dawno nie jadłam szarlotki - trzeba to zmienić! ;)

    OdpowiedzUsuń